Wysyłaj dobrą energię, taka do Ciebie wróci, czyli moje zielone miejsce na Ziemi. Wszystkie teksty i zdjęcia są chronione prawami autorskimi.
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
RSS
poniedziałek, 05 grudnia 2011



10:03, sonieczka7
Link Dodaj komentarz »
Jesień zapadła na dobre w moim ogrodzie. Trzymam  w ręku klucze do mieszkania. Zaglądam do mojego kawałka zielonego świata. Wszystko śpi. Liście opadłe z drzew czekają na uprzątnięcie. W mieszkaniu remont, przeprowadzimy się za jakieś dwa miesiące. Przyjrzałam się jeszcze raz ogrodowi. Wyrysowałam w myślach miejsca, w których rosną drzewa. Zastanawiam się co bym chciała zmienić, jak zaaranzować przestrzeń, żeby oddała całe piękno natury. Wsłuchuję się w odgłosy Ziemi, bo jestem tylko gościem, ktory może  z pokorą przysiąść na schodkach i czekać jak natura ponownie znajdzie swoją droge na wiosnę. Myślę o roślinach, które chciałabym zaprosić do tego ogrodu. Czekam.
09:50, sonieczka7
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2011
Antoine de Saint-Exupery powiedział: nigdy nie trać cierpliwości -  to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi. Codziennie uczę się cierpliwości. Tego, żeby gniewem nie poganiać decyzji osób, które są współodpowiedzialne za to, żebędę mogła zamieszkać blisko ogrodu. Dziś wiem, że 16 sierpnia ziści się to marzenie poprzez podpisanie aktu notarialnego. Potem przyjdzie do mnie czekanie na przeprowadzkę.  Czuję się jak nowicjusz, bo po zajrzeniu do książki na temat tego, co się dzieje w ogrodzie przez cały rok, można powiedzieć, że pojęcie o tym mam tak samo bardzo intensywne, jak zielony jest ogród o tej porze roku. Wcale mi to nie przeszkadza. Przecież wiele rzeczy w życiu można zacząć od początku. Ja mogę stać się ogrodnikiem i całe lata doskonalić się w tym zajęciu.  Moja przygoda zacznie się jesienią. Wizualizuję to miejsce, jak miałoby wyglądać. Myślę od czego trzeba by zacząć. Łapię się na tym, czego nie wiem. Trzeba zacząć od pierwszego kroku. Jesienią kupię grabie i zacznę od grabienia liści. Na dobry początek.   
12:06, sonieczka7
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lipca 2011
Podłużne oliwkowozielone liście wyrastające z plątaniny  żółtawych gałązek, do których przyczepione były przezroczyste, podobne do kropli deszczu kuleczki. Roślinka idealnie pasowała do mojej dłoni, a w jej małe listki wbijały mi się w skórę. Jemioła. Pokonam wszelkie przeszkody. [vide: Vanessa Diffenbaugh, Sekretny język kwiatów].
Ciągle czekam na spełnienie organizacyjne uwarunkowania mojego szczęścia. Choć jest ono na wyciągnięcie reki, trudności można powiedzieć techniczne oddalają mnie i zbliżają mnie do celu. Klucz nadal jest w innych niż moje rękach. Zamykam wtedy oczy i przypominam sobie obrazy, które zapadly mi w pamięć z chwil, które tam spędziłam. Wspomnienia z momentu pierwszego poznania z zielonym fragmentem rzeczywistości.To próba pokory przed przeciwnościami życia. Jakbym musiała pochylić głowę przed siłą natury, którą wiele razy lekceważyłam. Żeby wejść w do tajemniczego ogrodu potrzeba nie tylko klucza, związanego z aktem własności. Niezbędne są czyste intencje. Może nie jestem jeszcze gotowa. Czas staje się oczekiwaniem.   
08:01, sonieczka7
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2011
Mary wsunęła ręce pod liście i poczęła je rozgarniać na boki. Gęsto wiszący bluszcz tworzył jakby luźną, powiewną zasłonę, chociaż część gałęzi pięła się na drzewo i po żelazie. Serce dziewczynki poczęło bić jak młotem, a ręce drżeć ze szczęścia i podniecenia. A rudzik śpiewał i ćwierkał dalej, tak przechylając główkę, jakby i on czuł się podniecony. Mary poczuła pod ręką kwadratowy, żelazny zamek z otworem na klucz.[vide: Tajemniczy ogród (ang. The Secret Garden) – powieść autorstwa Frances Hodgson Burnett z 1909 roku.]
Trzymam w ręku akt notarialny, będący ekspektatywą mojego zielonego miejsca - małego przydomowego ogrodu. To jedno z moich marzeń, które wydawało się niespełnialne, bo za takie je uznałam wiele lat temu. Jak można bowiem marzyć o czymś, o czym się nie ma zielonego pojęcia. Zbieg okoliczności sprawił, że jest wielka szansa, że lada dzień na podstawie umowy przedwstępnej sprzedaży nieruchomości staniemy się właścicielami mieszkania, z balkonu którego jest zejście po parodziesięciometrowego przydomowego ogrodzonego żywopołotem ogrodu.
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież to nie będzie formalnie moja własność, albo że to taki teren, w ktory nie warto inwestować swoich pieniędzy, albo, że za mała ta działka, żeby się chciało cokolwiek robić. Stado malkontentow, którzy nigdy nie będą szcześliwi, tak jak Żona Rybaka z bajki o złotej Rybce. A ja nie zapominam, że czasem mniej znaczy więcej. Kawalek zielonego trawnika, to więcej niż marzyłam jeszcze jakiś czas temu. I napisałam ten pierwszy tekst na przekór, że jeszcze nie mamy podpisanego ostatecznego aktu notarialnego zakupu mieszkania. Czekamy na załatwienie wszystkich formalności. Bo szczęściu trzeba pomagać, a jest ono przecież na wyciągnięcie ręki. Czekam na mój Tajemniczy Ogród ... z nadzieją, która ma kolor zielony.  

14:47, sonieczka7
Link Dodaj komentarz »